LG G6 – flagowiec kompletny? Recenzja

21 Jun

Tył G6 czarny

LG G6 już w momencie premiery w Barcelonie podczas targów MWC zrobił na mnie dobre wrażenie, choć na początku miałem mieszane odczucia. Jaki jednak wydałbym ostateczny werdykt?

Zestaw

W pudełku oprócz telefonu znalazłem kluczyk do szufladki z kartami oraz modułową ładowarkę fast charge. Zabrakło niestety słuchawek, co uważam za sporą niedogodność, w zestawie sprzedażowym oczywiście są.

 

Wykonanie

Koreański koncern zrezygnował z modułów, które okazały się (w sporej części z winy samego LG, brak gwarancji wsparcia przez dłuższy czas, mała liczba modułów, wysokie ceny, słaba promocja) niewypałem. Dzięki temu obudowa G6 to dobrze wykonany kawałek metalu i szkła z normą odporności IP 68 i MIL-STD-810G, a nie bardzo luźno trzymające się, chybotliwe klocki. Niestety, szybka aparatu jest dość delikatna, w moim egzemplarzu zdołała zebrać kilka dobrze widocznych rys, a kilku innych testerów skarżyło się, że wystarczył niewielki upadek, a nawet stuknięcie, by szkiełko po prostu stłuc.

Przód telefonu to aparat, czujniki światła i zbliżenia oraz ekran zajmujący imponujące 78.37% powierzchni. Ma on nowe proporcje, 18:9 (2:1) i – co za tym idzie – nową rozdzielczość 2880×1440. Co ciekawe, dolna ramka jest wyższa od górnej, co LG tłumaczy wynikami badań dot. wygody użytkowania.

Z tyłu urządzenia znajdziemy symetrycznie rozmieszczone obiektywy aparatów, a pod nimi klikalny, aktywny czytnik linii papilarnych.

tył-g6_blue

Dolna krawędź to mikrofon, port USB-C i pojedynczy głośnik. Górna to natomiast mikrofon i gniazdo 3.5mm jack (pochwała za to, że jest, ale minus, że nie na dolnej krawędzi; na lewym boku są przyciski regulacji głośności, na prawym szufladka z SIM i MicroSD.

gół lg g6 blue

Ergonomia telefonu utrzymana jest na wysokim poziomie, mimo dużego wyświetlacza urządzenie dobrze leży w dłoni i wygodnie się go używa. Niektórzy powiedzą, że ze względu na grubość obudowy, czy brak zagiętego ekranu, wydaje się trochę toporne, ale moim zdaniem po prostu zapewnia pewny chwyt, bez irytującego wrażenia, że zaraz wyślizgnie się z ręki. Trzeba jednak zaznaczyć, że czarny model (miałem okazję testować niebieski) jest zauważalnie bardziej śliski, dużo bardziej widać na nim zabrudzenia i szybciej się “palcuje” (co nie znaczy jednak, że na moim zabrudzeń nie było widać w ogóle). Niestety ramka telefonu jest źle spasowana – między nią a taflami szkła spokojnie znajdziemy ziarenka piasku albo kurzu. Uwagi co do ergonomii – przy trzymaniu telefonu oburącz podczas nagrań wideo łatwo zakryć oba mikrofony, czasami w podobnej sytuacji zdarzało mi się też robić zdjęcia, w których mimowolnymi bohaterami drugiego planu były moje palce.

górna krawędź G6

Działanie, szybkość

Telefon działa tak, jak na flagowca przystało – bez zbędnych chwil zadumy, zawieszeń, czy tym podobnych problemów. Zdarzyło się dosłownie kilka przycięć, ale były na tyle incydentalne, że traktuję je jako niegroźne wypadki przy pracy. Trzeba też zdecydowanie zauważyć, że w realnym użytkowaniu nie ma znaczenia fakt gorszych wyników w benchmarkach od telefonów z nowszym Snapdragonem 835. Po prostu dodałby urządzeniu dodatkową rezerwę mocy obliczeniowej, a niekoniecznie zauważalnie przyśpieszył jego działanie.

Bateria (przy używaniu przede wszystkim mobilnej transmisji danych LTE, Twittera, Facebooka, Messengera, dwa konta mailowe, Spotify, czasem Jakdojadę/nawigacja Google) jest w stanie wytrzymać dzień intensywnego użytkowania. Przy zwykłym używaniu czas włączonego ekranu (Screen On Time, SOT) to około 4.5 godziny, przy oszczędnym – maksymalnie 6.

GPS działa dokładnie tak, jak oczekuję od flagowego urządzenia.

Pamięć wewnętrzna to 32GB, o ile mnie nie udało jej się całkowicie zapełnić (jednak nie jestem fanem pamięciożernych mobilnych gier), o tyle można oczekiwać więcej, szczególnie, że tak Huawei P10, jak i Samsung Galaxy S8 w wersji podstawowej oferują 64GB. Oczywiście zawsze możemy poratować się kartą pamięci.

 

Ekran

Wielki minus należy się za niedopasowanie większości aplikacji do nowych proporcji ekranu. Efektem tego są czarne, pionowe pasy po bokach ekranu (na przykład w aplikacji YouTube). Zdecydowanie lepiej rozwiązane jest to w Samsungu S8. Tak czy inaczej, dzięki temu, że ekran jest dłuższy, wyświetla więcej informacji w newsfeedzie Facebooka, czy na Twitterze, a będzie jeszcze lepiej, gdy LG rozwiąże razem z developerami problem dopasowania aplikacji do proporcji ekranu.Kolejnym minusem jest za słaby tryb nocny – filtrowanie jest bardzo delikatne, w porównaniu do telefonów Huaweia np, przez co zdarzały mi się dni, gdy rano w ogóle zapominałem go wyłączyć. Warto też zauważyć, że w LG zabrakło regulacji temperatury barwowej ekranu. Nie rozumiem też dlaczego Koreańczycy nie zdecydowali się na diodę powiadomień, chociaż sytuację ratuje Always On Display – szczególnie, gdy przy nowym powiadomieniu na ekranie wyświetlana jest ikona aplikacji, z której ono pochodzi. Kolejnym minusem jest jasność matrycy – jak to w LG bywa widoczność w słońcu (szczególnie, gdy używamy okularów przeciwsłonecznych) jest zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Jednak ekran ma też wyraźne zalety – ze względu na rozdzielczość, a co za tym idzie gęstość pikseli, obraz jest jak żyleta, nawet mimo stosunkowo dużej przekątnej. Panel jest zaokrąglony na rogach, co w opinii producenta przekłada się na lepszą wytrzymałość przy upadku. Wokół matrycy znajdziemy także cienką, czarną obramówkę (jak na przykład w Huaweiach), ale wystarczą 2-3 dni, by przestać ją zauważać. Kąty widzenia tak samo nie pozostawiają nic więcej do życzenia, brakuje im, podobnie jak nasyceniu kolorów, bardzo niewiele do paneli AMOLED, które są moimi zdecydowanymi faworytami na rynku mobilnym.

 

Aparat

Mimo zastosowania raczej średniopółkowych matryc, zdjęcia są dobre, a nawet bardzo dobre. Nie od dziś wiadomo, że LG to smartfonowa fotograficzna ścisła czołówka. Z pewnością (patrząc chociażby po Sony, które jest producentem znakomitej większości matryc na rynku mobilnym, a zdjęcia z Xperii zazwyczaj są (bardzo) dobre, ale jednak nie rewelacyjne) spora w tym zasługa oprogramowania, choć należy przyznać, że wciąż automatyka na pokładzie Samsungów jest jedną, bądź nawet półtorej długości przed resztą czołówki.

W tej łyżce miodu znalazło się jednak trochę dziegciu – zdjęcia nocne. Automatyka aparatu radzi sobie z nimi co najwyżej średnio, a często wręcz poniżej krytyki, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z urządzeniem flagowym. Po wymianie mojego pierwszego testowego G6 okazało się jednak, że problemy ze zdjęciami nocnymi stały się dużo mniejsze, a przy użyciu manualnych ustawień (polecam spróbować chociaż raz) stają się niemal marginalne. Niektórzy testerzy zauważają, że szczegółowość w G5 była lepsza, a zdjęcia z G6 są zbyt mocno wyostrzone – nawet jeśli tak, to wciąż jeden z najlepszych aparatów w smartfonach aktualnie obecnych na rynku. Zauważyłem też pewne problemy z AF podczas robienia zdjęć macro. Trzeba też zaznaczyć, że 71*, to dość nietypowy kąt aparatu, węższy niż zwyczajowe 80-85*, przez co oczywiście główny aparat jest w stanie uchwycić węższą scenę, niż aparaty główne u konkurencji.

Aparat przedni ma rozdzielczość 5mpx i kąt widzenia 82 lub 100* – na tle innych flagowców jest raczej słaby, ma wszystkie funkcje upiększania zdjęć.

Wisienką na torcie, i jedną z kluczowych funkcji tego telefonu, jest tylny aparat szerokokątny. Jego rozdzielczość to 13mpx, a kąt widzenia to imponujące 125* – tego nie znajdziemy ani w Galaxy S8, ani tym bardziej w Huaweiu P10. To absolutny killer-feature, zdjęcia z wakacji zyskują nowy wymiar, dostępny wcześniej jedynie w aparatach z wymienną optyką. Oczywiście, jak zazwyczaj przy takim kącie, nie mamy do dyspozycji autofocusa, a jedynie na stało ustaloną ostrość, a także nie unikniemy zniekształceń beczkowych. Mimo tego bardzo często i chętnie korzystam z tej opcji.

Ciekawa jest też opcja ukryta pod nazwą “aparat kwadrat” – jak nazwa wskazuje, pozwala dzielić ekran na dwie części, na jednej z nich znajdziemy aktualny podgląd tego, co widzi aparat, a na drugiej – poprzednio wykonane zdjęcie.

Miałem okazję porównać mój egzemplarz testowy ze sztuką, której używał Bartek Rak z SRTV, co ciekawe, na dokładnie tych samych manualnych ustawieniach (i tej samej jasności ekranu) zdjęcia w czarnym egzemplarzu Bartka były zauważalnie jaśniejsze.

Dźwięk

Do jakości dźwięku (mimo, że europejska wersja jest okrojona z Quad DAC, dostępnego na innych rynkach) nie mam większych zastrzeżeń, poza dość dobrze (dla mnie) słyszalnymi szumami podczas używania telefonu jako źródła dźwięku dla radia samochodowego. Mam jednak wrażenie, że to problem tylko mojego egzemplarza. Głośnik w urządzeniu jest jeden, na dolnej krawędzi, gra dobrze, dość czysto, mógłby być jednak głośniejszy.

 

Podsumowanie

LG G6, pomimo wymienionych wad, oraz braków względem wersji spoza rynku europejskiego (Quad DAC i ładowanie indukcyjne, swoją drogą, ktokolwiek tego ostatniego używa?)  to udany telefon. Biorąc pod uwagę, że zdążył już radykalnie zejść z ceny (w sklepach można go kupić za ~2600, a na aukcjach internetowych nawet poniżej 2000 zł), to absolutny zwycięzca kategorii cena/jakość wśród tegorocznych flagowców. Brak zagiętych ramek, oraz świetny aparat szerokokątny to kolejne rzeczy, które sprawiają, że bardzo chętnie (ostatnio tak mocno byłem przekonany do Galaxy S6) na niego bym się przesiadł na stałe, co chyba jest najlepszym podsumowaniem mojej opinii o G6.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *